Moje naprawdę szczęśliwe życie



Dziś dostałam cudowny list od Krysi na temat szczęścia, proszę przeczytaj go.
Co Ty myślisz na temat szczęścia ?
Twojego osobistego szczęścia ?
Czekam na Twój komentarz.
Dziękuję 🙂

Szczęśliwe życie, od czego zależy szczęście?

Co to właściwie jest szczęśliwe życie od czego ono zależy? kto i kiedy tak naprawdę jest szczęśliwy?
Kiedyś myślałam, że znam na te pytania odpowiedz bo byłam pewna że mam szczęśliwe życie. Ale dziś powiem tak: każdy inaczej odczyta te pytania i inaczej na nie odpowie w zależności od własnych doświadczeń i własnego szczęścia w życiu. Jedno jest jednak pewne, szczęście nasze zależy od nas samych i od tego czy też chcemy być szczęśliwi i jak postępujemy na co dzień. Zapewne każdy chciałby być szczęśliwy tylko nie każdy rozumie co ukrywa się pod pojęciem szczęście. Teraz opowiem troszkę o swoim szczęściu w życiu bo mam już sporo lat za sobą więc i często się na tym zastanawiam. Jakiś czas temu miałabym zapewne receptę na szczęście i udane życie ale dziś już tak nie jest. Zdarzyła się sytuacja w moim życiu która przewartościowała wszystko i mnie osobiście poustawiała od nowa. Musiałam sama wiele zrozumieć i głównie zmienić swoje postępowanie oraz myślenie na temat dalszego życia. Przyznam nie było to ani łatwe ani proste.

Dla mnie szczęściem w młodości była możliwość wyjścia za mąż za ukochanego mężczyznę bo tak się składa, że mając 16 lat zwariowałam na jego punkcie, po prostu zakochałam się bez pamięci. Miłość ta została odwzajemniona i po 7 latach tzw. „chodzenia” przywiodła nas do ołtarza. Byłam wówczas nie wyobrażalnie szczęśliwa, każda cząstka mojego ciała drgała ze szczęścia, co zauważył też ksiądz składając nam życzenia po uroczystości zaślubin. Emanowała z nas wielka radość i miłość, że w końcu możemy być zawsze razem. Od czego to zależało, dziś myślę, że Bóg dał nam możliwość spotkania się i zakochania w sobie, my skorzystaliśmy z tego. Jednocześnie muszę przyznać że często w młodości modliłam się o takiego mężczyznę na całe życie, prosząc Boga o właściwy wybór.
Innym momentem wielkiego szczęścia w moim życiu był czas narodzin naszych dzieci, zwłaszcza iż po przebytych operacjach w dzieciństwie moje zajście w ciążę było pod wielkim znakiem zapytania. Wówczas mój ukochany wspierał mnie i zapewniał że uda nam się mieć własne dzieci. To zapewnienie łącznie z krótkim leczeniem oraz nasza miłość było tak silne, że mamy dwoje wspaniałych dzieci, dziś już dorosłych mających własne rodziny.
Tak mijał czas fajnie w zdrowiu i miłości z różnymi troskami dni codziennych całkiem udanego naszego małżeństwa, aż tuż przed 35-tą rocznicą ślubu dowiedziałam się o zdradzie emocjonalnej mojego męża. W momencie gdy myślałam że nic (oprócz Boga) nie może nas rozdzielić po tylu latach dobrego życia. Mój wspaniały mężczyzna zakochuje się w młodszej koleżance z pracy i mówi mi o tym patrząc prosto w oczy.
Przez długi czas zawaliło mi się życie, nie potrafiłam o niczym innym mówić i myśleć. Nie mieściła mi się w komórkach mózgowych taka sytuacja. Rozmowy z mężem i tą panią nic nie dawały. Straciłam grunt pod nogami i trwało to około roku, byłam ofiarą tego co się wydarzyło. Nadal byliśmy z mężem ze sobą, kochaliśmy się ale ta pani tkwiła w naszym związku jak w trójkącie. Mąż niby zachowywał się normalnie tylko nie chciał odciąć się od adorowania tej pani w różny sposób. Wówczas gdyby ktoś mnie zapytał o szczęście to potrafiłabym tylko płakać bo moje szczęśliwe małżeństwo i życie straciło sens.
Jesteśmy tym, co na dany temat myślimy i jak usilnie coś sobie wmawiamy i projektujemy to w głowie, nasze myśli mają moc stwórczą, mogą się materializować, mogą się dziać, co nie oznacza że ja kiedykolwiek myślałam o zdradzie męża. Ale widać ktoś poza mną zaprogramował mi taką sytuację i nie miałam na to wpływu. Musiałam przyjąć i wiele zrozumieć. Po roku rozpaczania wzięłam się w garść i poddałam innemu myśleniu i nastawieniu. Bóg zsyłając mnie na Ziemię dał mi szansę na naukę, abym nauczyła się podejmować słuszne decyzje, abym mogła przekonać się i zrozumieć jak opłakane mogą być skutki moich wcześniejszych postepowań, które były błędne i krzywdzące, złe. Zastosowałam Radykalne Wybaczanie i życie moje zmieniło biegnące tory, zaczęło być inne, zrozumiałam po co to wszystko wydarzyło się. Jaka byłam dotychczas dla innych i siebie. Nadal potrafię wyjątkowo kochać mojego męża chociaż on całkiem nie wyzwolił się z uczucia do tej kobiety. Moje myśli są pogodne i szczęśliwe, znowu szczęśliwe, wspólnie planujemy nasze dalsze życie. Czuję że kochamy się. Szczęście nasze znów staje się takie wyjątkowe. Wiem, że ukochany wkrótce nie będzie chciał adorować już tej pani po prostu nie będzie miał takiej potrzeby bo ja wiele zrozumiałam i zmieniłam się, co nie znaczy że za zaistniałą sytuację siebie winię. Nikt nie jest winien temu co się wydarzyło!.
Teraz wiem, że szczęście ma tyle imion ile jest osób w nie zaangażowanych każdy po swojemu musi je odczytywać i dla każdego szczęściem będzie inna sytuacja czy osoba. Ważne jest aby na swojej drodze życiowej zauważyć to co jest szczęściem i czerpać z tego garściami. Zawsze myśleć pozytywnie nawet w najtrudniejszych sytuacjach, doskonalić się oraz stawać czystą miłością.
Zrozumiałam, że ta „zdrada” męża była dla mnie szczęściem dzięki której pojęłam co powinnam w sobie zmienić i jaką siebie pokochać. Teraz wiem że wszystkie następne dni mojego życia będą łatwiejsze i pełne miłości do bliskich oraz otaczającego mnie świata.

Krystyna

Reklamy

One thought on “Moje naprawdę szczęśliwe życie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s